Kolejny rozdzialik historii o Draconie i Lily.Co zdarzy sie tym razem???
*********************************************************************************
Wraz z Deavą zastałyśmy nietoperza w gabinecie,ślęczącego nad jakimiś papierami.
Przyczaiłam się za krzesłem na którym siedział. Nie słyszał mnie.
-Severusie-powiedziałam pochylając się nad nim delikatnie. Podskoczył na krześle a gdy odwrócił głowę w moim kierunku ledwo powstrzymałam się od śmiechu.
-Jezus, Maria Panno Riddle!-powiedział Snape-Jaki jest powód twej wizyty?
-Ważny Severusie-parsknęłam śmiechem-Mój ojciec chce abyś mi towarzyszył na zakupach.
-Kompletnie o tym zapomniałem. Chodźmy więc-odpowiedział książę półkrwi
Aportowaliśmy się w jakimś zaułku po czym weszliśmy do sklepu "Mankiet-Na Każdą Okazję".
Ledwo przekroczyłam próg sklepu ,a wirowałam między regałami.
* * *
Po godzinie spędzonej w dwóch sklepach z ciuchami wraz ze Snapem i pięcioma torbami ciuchów nareszcie wróciłam do Riddle Manor.
-Ty do ojca ,a ja się rozpakuje-powiedziałam do nietoperza. Ten tylko skłonił głowę i już go nie było. Uśmiechnęłam się mimo woli. Nie zbyt wiem jak ale ostatecznie Riddle Manor nie był mi już tak obcy jak wcześniej i bez problemu trafiłam do swojej komnaty. Ostrożnie wyjmowałam ubrania z toreb, rozkładałam na łóżku i wkładałam do szafy. Na bal z okazji moich urodzin wybrałam złotą, błyszczącą suknię ,a na "potańcówkę" zaś mieniącą się czerwienią i srebrem.
.
Lilianna
wtorek, 14 stycznia 2014
poniedziałek, 6 stycznia 2014
niedziela, 5 stycznia 2014
Rozdział 5
Mam nadzieje ,że notka jakoś mi wyszła nie mam weny odeszła z powodu plotek w szkole ale o tym potem. A teraz czytajcie :
*********************************************************************************
-Chce życzyć Ci dobrej nocy Pani-powiedziała speszona Bella-Śniadanie jest o 8.00 ,ale jako córka Czarnego Pana możesz je zjeść kiedy tylko zechcesz.
Usłyszałam tylko cichy odgłos zamykanych dzwi. Po chwili zmożył mnie sen.
* * *
{NASTĘPNY DZIEŃ...}
Budząc się doznałam szoku na moim łóżku leżał list zapieczętowany pieczęcią Rodu Riddlów.
" Droga Lily, Rozejrzyj się po swojej komnacie. Mam nadzieję ,że prezent Ci się spodoba nie mogłem trzymać go dłużej jako niespodzianki. Gdy tylko będziesz głodna pstryknij palcami ,a pojawi się skrzat. Po zjedzeniu śniadania możesz udać się na zakupy wraz z Severusem lub zwiedzić Riddle Manor. Proszę jednak abyś nie zbliżała się do jadalni. Twój ojciec Tom Marvolo Riddle
No proszę tatuś oszalał-pomyślałam- ja i nietoperz na zakupach.
Zgodnie z poleceniem rozejrzałam się po komnacie, mój wzrok padł pod stolik ,a raczej na koszyk pod stolikiem. "-co u licha robi koszyk pod stolikiem?!-pomyślałam"
Podeszłam do "tajemniczego" koszyka i zobaczyłam.... wilczka. Był słodki, cały czarno-biały z czujnymi niebieskimi oczkami.
- Nie bój się-szepnęłam kucając
"Nie boję się ciebie Lilianne"-usłyszałam
-C...co to było?-zapytałam
"Telepatia jeśli mi zaufasz będziemy mogły rozmawiać telepatycznie"-wyjaśniła wilczyca
-Ufam Ci-odpowiedziałam-co mam zrobić?
-"Odepchnij do mnie myśl"-odpowiedziała-"Popchnij ją w moim kierunku".
-Jak masz na imię?-zapytałam
-"Deava"-odpowiedziała wilczyca
-"Jesteś głodna"?-zapytałam
-"Trochę, nie pogardzę szklanką wody"-powiedziała
Pstryknęłam palcami ,a po chwili zasypywałam skrzata zamówieniami. Po obfitym śniadaniu (naleśniki z syropem klonowym i szklanka soku pomarańczowego) ubrałam jeansy i zieloną obcisłą tunikę.
I wraz z Deavą udałam się na poszukiwanie Snape'a.
*********************************************************************************************************************
Taki krótki roźdialik. KOMENTARZ------------>>>WENA
poniedziałek, 18 listopada 2013
PRZEPRASZAM WYBACZCIE!!!
PRZEPRASZAM WAS MOI DRODZY CZYLENICY!!!
MAM TYLKO JEDNO USPRAWIEDLIWIENIE NAUKA ,NIE OBIECUJE ,ŻE SIĘ POPRAWIĘ BO SPRAWDZIANY I KARTKÓWKI SIĘ MNOŻĄ. LEDWO ODPALAM LAPTOPA A ZASYPIAM NO POPROSTU MASAKRA!!!
PRZY OKAZJI:
OGŁASZAM ,ŻE ZMIANA ADRESU URL JEST NIE WAŻNA PONIEWAŻ WPROWADZAŁA BY ZAMENT!!!
środa, 23 października 2013
poniedziałek, 23 września 2013
Prośba
Witajcie ponownie, mam do was prośbę a mianowicie :90 wejść i ani jednego malutkiego komentarza no ludzie zlitujcie się proszę was!!!
niedziela, 22 września 2013
Rozdział 4
Komentujcie proszę,Wena dopisuje więc cofam wymaganie komentarzy bo nie mogę się powstrzymać:)
Rozdział 4
-Przejdź do konkretów-powiedziałam
-On ci powiedział o tym czego oczekuje -nie było to pytanie ale stwierdzenie
-Tak powiedział-kontynuowałam-...ale... ja go kocham i on mnie też
-Lily ty i Dracon Malfoy-zapytał jak by chciał się upewnić czy dobrze słyszał
-Tak-powiedziałam-Dziwi cię to
-Trochę tak-powiedział spoglądając w dal.-Jeśli będziesz miała jakieś wątpliwości czy chciałabyś się czegoś dowiedzieć to powiedz.
-Dobrze czy mogę już iść-zapytałam
-Jeszcze jedno za tydzień są twoje urodziny-powiedział Riddle-Więc wyprawiamy przyjęcie
-Nie mam się w co ubrać-powiedziałam
-Kupisz sobie coś-powiedział kładąc na biurku pokaźny stos banknotów-Bellatrix,Malfoyowie i ja zajmiemy się wystrojem.
-Dobrze dziękuje -powiedziałam wychodząc
Przed drzwiami czekał na mnie Dracon nic nie mówił tylko wziął mnie za rękę i poprowadził do mojej komnaty.Kiedy tylko otworzyłam drzwi podszedł do mnie Lucjusz Malfoy.
-Mogę zająć chwilkę Pani-zapytał kłaniając się
-Oczywiście Lucjuszu-odpowiedziałam-O co chodzi
-Jeśli mogę prosić,wolałbym nie rozmawiać na korytarzu-powiedział
-Dobrze wejdź-powiedziałam gestem zapraszając Malfoy'a Seniora do komnaty-Draco zostaw nas samych.
Draco posłusznie wyszedł.
-A wiec o czym chciałeś porozmawiać Lucjuszu-zapytałam odwracając się do ojca Dracona.
-O pani i mojim synu-powiedział
-Rozmawiałam już o tym z mojim ojcem a wiec powtórze ci to co powedziałam jemu-szybko streściłam gadkę z mojim ojcem o mojej miłości do Draco i odwrotnie.
-Rozumiem-mruknął kłaniając się i wychodząc-nie będe już przeszkadzał.
Mineło zaledwie pare minut od rozmowy z ojcem Dracona a już do mojego wpokoju weszła Bellatrix.
-Czego chcesz Bello-warknęłam na opiekunkę zmęczona wydarzeniami tego dnia.
-Trochę tak-powiedział spoglądając w dal.-Jeśli będziesz miała jakieś wątpliwości czy chciałabyś się czegoś dowiedzieć to powiedz.
-Dobrze czy mogę już iść-zapytałam
-Jeszcze jedno za tydzień są twoje urodziny-powiedział Riddle-Więc wyprawiamy przyjęcie
-Nie mam się w co ubrać-powiedziałam
-Kupisz sobie coś-powiedział kładąc na biurku pokaźny stos banknotów-Bellatrix,Malfoyowie i ja zajmiemy się wystrojem.
-Dobrze dziękuje -powiedziałam wychodząc
Przed drzwiami czekał na mnie Dracon nic nie mówił tylko wziął mnie za rękę i poprowadził do mojej komnaty.Kiedy tylko otworzyłam drzwi podszedł do mnie Lucjusz Malfoy.
-Mogę zająć chwilkę Pani-zapytał kłaniając się
-Oczywiście Lucjuszu-odpowiedziałam-O co chodzi
-Jeśli mogę prosić,wolałbym nie rozmawiać na korytarzu-powiedział
-Dobrze wejdź-powiedziałam gestem zapraszając Malfoy'a Seniora do komnaty-Draco zostaw nas samych.
Draco posłusznie wyszedł.
-A wiec o czym chciałeś porozmawiać Lucjuszu-zapytałam odwracając się do ojca Dracona.
-O pani i mojim synu-powiedział
-Rozmawiałam już o tym z mojim ojcem a wiec powtórze ci to co powedziałam jemu-szybko streściłam gadkę z mojim ojcem o mojej miłości do Draco i odwrotnie.
-Rozumiem-mruknął kłaniając się i wychodząc-nie będe już przeszkadzał.
Mineło zaledwie pare minut od rozmowy z ojcem Dracona a już do mojego wpokoju weszła Bellatrix.
-Czego chcesz Bello-warknęłam na opiekunkę zmęczona wydarzeniami tego dnia.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)