niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 5



Mam nadzieje ,że notka jakoś mi wyszła nie mam weny odeszła z powodu plotek w szkole ale o tym potem. A teraz czytajcie :

*********************************************************************************

-Chce życzyć Ci dobrej nocy Pani-powiedziała speszona Bella-Śniadanie jest o 8.00 ,ale jako córka Czarnego Pana możesz je zjeść kiedy tylko zechcesz.
Usłyszałam tylko cichy odgłos zamykanych dzwi. Po chwili zmożył mnie sen.       
                                                   
                                                         * * *
{NASTĘPNY DZIEŃ...}
Budząc się doznałam szoku na moim łóżku leżał list zapieczętowany pieczęcią Rodu Riddlów.

"                    Droga Lily,  Rozejrzyj się po swojej komnacie. Mam nadzieję ,że prezent Ci się spodoba nie mogłem trzymać go dłużej jako niespodzianki. Gdy tylko będziesz głodna pstryknij palcami ,a pojawi się skrzat. Po zjedzeniu śniadania możesz udać się na zakupy wraz z Severusem lub zwiedzić Riddle Manor. Proszę jednak abyś nie zbliżała się do jadalni.                                                                                        Twój ojciec                                                                                                                                     Tom Marvolo Riddle

No proszę tatuś oszalał-pomyślałam- ja i nietoperz na zakupach.
Zgodnie z poleceniem rozejrzałam się po komnacie, mój wzrok padł pod stolik ,a raczej na koszyk pod stolikiem. "-co u licha robi koszyk pod stolikiem?!-pomyślałam"
Podeszłam do "tajemniczego" koszyka i zobaczyłam.... wilczka. Był słodki, cały czarno-biały z czujnymi niebieskimi oczkami.
- Nie bój się-szepnęłam kucając
"Nie boję się ciebie Lilianne"-usłyszałam 
-C...co to było?-zapytałam
"Telepatia jeśli mi zaufasz będziemy mogły rozmawiać telepatycznie"-wyjaśniła wilczyca
-Ufam Ci-odpowiedziałam-co mam zrobić?
-"Odepchnij do mnie myśl"-odpowiedziała-"Popchnij ją w moim kierunku".
-Jak masz na imię?-zapytałam
-"Deava"-odpowiedziała wilczyca
-"Jesteś głodna"?-zapytałam
-"Trochę, nie pogardzę szklanką wody"-powiedziała

Pstryknęłam palcami ,a po chwili zasypywałam skrzata zamówieniami. Po obfitym śniadaniu (naleśniki z syropem klonowym i szklanka soku pomarańczowego) ubrałam jeansy i zieloną obcisłą tunikę.
I wraz z Deavą udałam się na poszukiwanie Snape'a. 

*********************************************************************************************************************

Taki krótki roźdialik. KOMENTARZ------------>>>WENA

2 komentarze: