piątek, 20 września 2013

Rozdział 2

Hejka znowu piszcie czy wam się podoba czy nie. Miłego czytania kolejnego rozdziału i komentujcie.

Rozdział 2

-Lily czy czegoś ci potrzeba-zapytała Bellatrix Lastrange.
-Gdzie znajduje się Dracon Malfoy-zapytałam patrząc mojej opiekunce prosto w oczy.
-W swoich kwaterach-odpowiedziała Bella.
-Przyprowadź go-poleciłam siadając na łóżko.
-Oczywiście-powiedziała wychodząc.

Zaczęłam się zastanawiać czy to prawda że Tom Marvolo Riddle jest moim ojcem?.Kim była moja matka?
Czy miałam jakieś rodzeństwo? Pogrążyłam się w rozmyślaniach kiedy wszedł Draco i Bellatrix.
-Bella możesz odejść-powiedziałam
-Oczywiście Pani-powiedziała kłaniając się i wychodząc.

-Bellatrix powiedziała że chcesz mnie wiedzieć o co chodzi-zapytał blondyn
-Wyjaśnij mi to proszę-powiedziałam-Tą całą sytuacje w której się znalazłam.
-Czarny Pan,Tom Marvolo Riddle,Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać,Sama-Wiesz-Kto,Lord Voldemort,czy jak wolisz twój ojciec wysłał po ciebie ...-tłumaczył
-To wiem-przerwałam mu-ale kim jest moja matka
-Twoja matka była czarodziejką czystej krwi nazywała się Victoria Evans tak twoją ciotką była Lily Evans-powiedział.
-Dracon...-zaczęłam
-Draco-poprawił
-Dobrze Draco Voldemort czegoś ode mnie oczekuje tak mi się wydaje-powiedziałam
-Tak masz racje oczekuje że się... pobierzemy  tego samego oczekuje mój ojciec-powiedział
-Co-krzyknęłam-oni chyba zwariowali
-Wiem ale no wiesz małżeństwo czystej krwi itd dla nich tylko to się liczy-tłumaczył-weź różdżkę
-Po co-zapytałam chwytając różdżkę
-żeby rzucić na mnie Cruciatus-powiedział uśmiechając się-Pamiętasz pierwszy rok Hogwartu
-Tak-odpowiedziałam
-Lily..kiedy cię zobaczyłem pamiętasz moje uśmiechy,krótkie spojrzenia-zapytał
-Tak pamiętam ale.. nie to..niemożliwe-powiedziałam
-Tak Lily to nie do tej idiotki Parkinson one były skierowane do ciebie-powiedział spuszczając wzrok
-Drac....-w tej chwili mnie pocałował na początku delikatnie muskał moje wargi swoimi później coraz zachłanniej,jego ręce błądziły po moich plecach a ja obejmowałam go za szyje.To było niesamowite uczucie jakby moje wargi muskały pióra.
-Draco-powiedziałam
-O co chodzi-zapytał uśmiechając się
-Ułatwimy im to-zapytałam
-Ja jestem za ale wszystko zależy od ciebie-powiedział
Nie odpowiedziałam tylko objęłam go za szyję.
-Czy mogę to uznać za "Tak"-zapytał gładząc mnie po włosach
-Tak-powiedziałam wargami muskając jego ucho.

"Czarna""""

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz