Rozdział 3
-Lily-szepnął Dracon Malfoy chłopak z którym poraz pierwszy się całowałam.
-Hmm-mruknęłam
-Spójrz na zegarek-powiedział delikatnie się odsuwając
-O Boże już tak późno-wykrzyknęłam
-Chodź-powiedział delikatnie zsuwając mnie z łóżka.
-Gdzie idziemy-zapytałam
-Na kolacje,bo chyba jej nie jadłaś-powiedział uśmiechając się ciepło.Prowadził mnie znów korytarzami których nie potrafiłam zliczyć.
Jednym ruchem ręki otworzył drzwi prowadzące do Jadalni. Pomieszczenie było w barwach Gryffindoru.
W posiłku brali udział wszyscy śmierciożercy usiadłam między Bellatrix a Draconem. Voldemort powstał a przy stole ucichły wszystkie szmery i szepty.
-To naprawdę wielka uczta-rzekł spoglądając to na mnie to na Draco.-Jedzcie.
Zjadłam w pośpiechu ,kiedy chciałam wstać ujrzałam rękę wysunięta w moim kierunku spojrzałam na jego twarz a na mojej zagościł najbardziej szczery i piękny uśmiech jaki kiedykolwiek widział.Z wdzięcznością przyjęłam dłoń a on delikatnie zsunął mnie z krzesła.Delikatnie odwróciłam wzrok w kierunku stołu i zobaczyłam wiele emocji : Wielkie zdumienie które po chwili zastąpił uśmiech nie szyderczy ale pogodny na twarzy Lucjusza Malfoy'a ojca Draco,Uśmiech bijący zadziwiającym ciepłem zagościł na ustach Bellatrix,na twarzy matki Draco Narcyzy zobaczyłam troskę skierowaną na nas dwoje, to było niesamowite zobaczyć uśmiech na twarzach dwójki osób które zazwyczaj są takie obojętne lub opryskliwe.
-Chodź-szepnęłam do Dracona.
-Lily-usłyszałam doskonale znany głos za moimi plecami,delikatnie się odwróciłam i wyplotłam swoje palce z palców Draco.
-O co chodzi-zapytałam
-Pozwól za mną-odpowiedział Mój DOSKONAŁY Ojciec.
Ruszyłam szybszym krokiem za Riddle'm,Draco szedł obok mnie,a Voldek zdawał się nami nie przejmować.
-Poczekasz na Lily tutaj-powiedział mój ojciec do Dracona. Kiedy ja pokonywałam próg drzwi równie wielkich i misternych jak moje.
-Siadaj -powiedział wskazując na skórzany fotel
-Chciałeś mnie widzieć-powiedziałam przybierając maskę obojętności.
-Lily..przestań-powiedział
-Co mam przestać-zapytałam obojętnym tonem
-Przestań udawać obojętną-kontynuował
-Ja przestane ale ty również... chociaż w mojej obecności-dodałam widząc że chce zaprotestować
-Młodzież-westchnął ale jednak usłuchał dopiero teraz zobaczyłam podobieństwo między mną a nim.
-O co chodzi-zapytałam ponownie
-O ciebie i młodego Malfoy'a-powiedział
''czarna''
-Chodź-szepnęłam do Dracona.
-Lily-usłyszałam doskonale znany głos za moimi plecami,delikatnie się odwróciłam i wyplotłam swoje palce z palców Draco.
-O co chodzi-zapytałam
-Pozwól za mną-odpowiedział Mój DOSKONAŁY Ojciec.
Ruszyłam szybszym krokiem za Riddle'm,Draco szedł obok mnie,a Voldek zdawał się nami nie przejmować.
-Poczekasz na Lily tutaj-powiedział mój ojciec do Dracona. Kiedy ja pokonywałam próg drzwi równie wielkich i misternych jak moje.
-Siadaj -powiedział wskazując na skórzany fotel
-Chciałeś mnie widzieć-powiedziałam przybierając maskę obojętności.
-Lily..przestań-powiedział
-Co mam przestać-zapytałam obojętnym tonem
-Przestań udawać obojętną-kontynuował
-Ja przestane ale ty również... chociaż w mojej obecności-dodałam widząc że chce zaprotestować
-Młodzież-westchnął ale jednak usłuchał dopiero teraz zobaczyłam podobieństwo między mną a nim.
-O co chodzi-zapytałam ponownie
-O ciebie i młodego Malfoy'a-powiedział
''czarna''
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz