Rozdział 4
-Przejdź do konkretów-powiedziałam
-On ci powiedział o tym czego oczekuje -nie było to pytanie ale stwierdzenie
-Tak powiedział-kontynuowałam-...ale... ja go kocham i on mnie też
-Lily ty i Dracon Malfoy-zapytał jak by chciał się upewnić czy dobrze słyszał
-Tak-powiedziałam-Dziwi cię to
-Trochę tak-powiedział spoglądając w dal.-Jeśli będziesz miała jakieś wątpliwości czy chciałabyś się czegoś dowiedzieć to powiedz.
-Dobrze czy mogę już iść-zapytałam
-Jeszcze jedno za tydzień są twoje urodziny-powiedział Riddle-Więc wyprawiamy przyjęcie
-Nie mam się w co ubrać-powiedziałam
-Kupisz sobie coś-powiedział kładąc na biurku pokaźny stos banknotów-Bellatrix,Malfoyowie i ja zajmiemy się wystrojem.
-Dobrze dziękuje -powiedziałam wychodząc
Przed drzwiami czekał na mnie Dracon nic nie mówił tylko wziął mnie za rękę i poprowadził do mojej komnaty.Kiedy tylko otworzyłam drzwi podszedł do mnie Lucjusz Malfoy.
-Mogę zająć chwilkę Pani-zapytał kłaniając się
-Oczywiście Lucjuszu-odpowiedziałam-O co chodzi
-Jeśli mogę prosić,wolałbym nie rozmawiać na korytarzu-powiedział
-Dobrze wejdź-powiedziałam gestem zapraszając Malfoy'a Seniora do komnaty-Draco zostaw nas samych.
Draco posłusznie wyszedł.
-A wiec o czym chciałeś porozmawiać Lucjuszu-zapytałam odwracając się do ojca Dracona.
-O pani i mojim synu-powiedział
-Rozmawiałam już o tym z mojim ojcem a wiec powtórze ci to co powedziałam jemu-szybko streściłam gadkę z mojim ojcem o mojej miłości do Draco i odwrotnie.
-Rozumiem-mruknął kłaniając się i wychodząc-nie będe już przeszkadzał.
Mineło zaledwie pare minut od rozmowy z ojcem Dracona a już do mojego wpokoju weszła Bellatrix.
-Czego chcesz Bello-warknęłam na opiekunkę zmęczona wydarzeniami tego dnia.
-Trochę tak-powiedział spoglądając w dal.-Jeśli będziesz miała jakieś wątpliwości czy chciałabyś się czegoś dowiedzieć to powiedz.
-Dobrze czy mogę już iść-zapytałam
-Jeszcze jedno za tydzień są twoje urodziny-powiedział Riddle-Więc wyprawiamy przyjęcie
-Nie mam się w co ubrać-powiedziałam
-Kupisz sobie coś-powiedział kładąc na biurku pokaźny stos banknotów-Bellatrix,Malfoyowie i ja zajmiemy się wystrojem.
-Dobrze dziękuje -powiedziałam wychodząc
Przed drzwiami czekał na mnie Dracon nic nie mówił tylko wziął mnie za rękę i poprowadził do mojej komnaty.Kiedy tylko otworzyłam drzwi podszedł do mnie Lucjusz Malfoy.
-Mogę zająć chwilkę Pani-zapytał kłaniając się
-Oczywiście Lucjuszu-odpowiedziałam-O co chodzi
-Jeśli mogę prosić,wolałbym nie rozmawiać na korytarzu-powiedział
-Dobrze wejdź-powiedziałam gestem zapraszając Malfoy'a Seniora do komnaty-Draco zostaw nas samych.
Draco posłusznie wyszedł.
-A wiec o czym chciałeś porozmawiać Lucjuszu-zapytałam odwracając się do ojca Dracona.
-O pani i mojim synu-powiedział
-Rozmawiałam już o tym z mojim ojcem a wiec powtórze ci to co powedziałam jemu-szybko streściłam gadkę z mojim ojcem o mojej miłości do Draco i odwrotnie.
-Rozumiem-mruknął kłaniając się i wychodząc-nie będe już przeszkadzał.
Mineło zaledwie pare minut od rozmowy z ojcem Dracona a już do mojego wpokoju weszła Bellatrix.
-Czego chcesz Bello-warknęłam na opiekunkę zmęczona wydarzeniami tego dnia.
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńMoże być
OdpowiedzUsuń